Kształtuje się nam ostatnio fajny trend - przewodniki w formie ilustrowanych książek dla dzieci. O ile sama nie przepadam za suchymi, klasycznymi przewodnikami, to ten raczkujący trend bardzo mi odpowiada. W tym momencie przez nasze łapki przewinęło się już kilka takich publikacji, ale śmiało mogę powiedzieć, że chcemy więcej. Dlaczego? Ponieważ jest to niezmiernie prosty, ale skuteczny pomysł by zainteresować najmłodszych (ale nie tylko) turystycznymi lub historycznymi faktami dotyczącymi wybranego rejonu. Ba! To świetny sposób by w ogóle zwrócić uwagę na jakiś region/powiat/miasteczko. Jeżeli jeszcze taka książka ubrana jest w zgrabną fabułę, która przemyca owe fakty to już w ogóle jest rewelacyjnie. Nie możemy też zapomnieć przy takich publikacjach o istotnej roli ilustratora, który ma nie lada trudne zadanie – wyjąć esencję z danego miejsca i oddać jego klimat, a tego często brakuje zwykłym fotografiom. I nie jest to atak na fotografię w ogóle – lubimy dobre zdjęcia, niestety te „przewodnikowe” to bardzo często niskich lotów ujęcia. Podsumowując, co cechuje dobry przewodnik dla dzieci? Zgrabnie opowiedziana fabuła przemycająca istotne fakty o rejonie/mieście i wtórujące jej świetne ilustracje - taki zestaw serwuje nam sprawdzony duet  - Czerwińska-Rydel i Bogucka, autorki znane z przewodnika po Szczecinie.

Dzięki tym dwóm paniom powiat Szydłowiecki zyskał niesamowicie fajny przewodnik, który dobrze się czyta i przyjemnie ogląda. Całość opiera się o historię rodzinną. Familię Ostrowskich (w składzie: mama, tata, dwóje dzieci i pies rasy mops) do wyprawy do Szydłowca skłaniają niemiłe wieści – zmarł dziadek Konstanty, którego istnienie było do tej pory owiane tajemnicą. Jak się okazuje dziadek był rzeźbiarzem i zapisuje mamie Antka i Zosi cały swój dobytek. Mama musi uporządkować kilka spraw, a dzieciaki z tatą odkrywają okoliczne ciekawostki. Zośka, młodsza z dwójki rodzeństwa, zabiera przewodnik i czyta rodzinie (i nam) jego fragmenty – dzięki temu w każdym nowym miejscu otrzymujemy garść konkretnych informacji. Bardzo fajny zabieg na wplątanie w fabułę czysto informacyjnych treści.

Oczywiście odwiedzamy trochę sztampowe turystyczne miejsca, jak rynek w Szydłowcu z zabytkowym ratuszem, zamek czy kościoły w Szydłowcu i okolicach. Ale rodzinka (z psem tropiącym Yagą na czele) zabiera nas także w mniej oczywiste turystyczne miejsca, jak na przykład do kamieniołomów, w których wydobywano słynny szydłowiecki piaskowiec. A w okolicach Szydłowca kryją się nie lada ciekawostki. W Chlewiskach odkrywamy hutę żelaza i mieszczące się w niej muzeum starych samochodów. W Jastrzębiu natomiast było coś czego się nie spodziewaliśmy – autodrom – tor do zawodów samochodowych. Nieźle, nie? Na koniec odwiedzamy Orońsko. Znajduje się tam Centrum Rzeźby Polskiej. Jest to całkiem spory kompleks: dom rzeźbiarza, pracownie, muzeum i przede wszystkim ogromny park, który jest także przestrzenią wystawienniczą. Tu też historia rodzinna ma swoją kulminację, rodzina odnajduje w parku rzeźby dziadka i opowiada zawiłą historię życia dziadka.

Jeśli ktoś z Was, pomimo moich wszystkich spoilerów, nadal chciałby przeczytać tę publikację, to mam dobrą wiadomość: na stronie Powiatu Szydłowieckiego można pobrać darmowe, elektroniczne wydanie książki.

 

wydawnictwo Lupus Libri

data wydania 2014

oprawa miękka

liczba stron 56