Julian Tuwim - wynalazca wymyślnych zapachów i twórca domowych perfum, chemik, zielarz, magik, pirotechnik, zbieracz znaczków, węży, jaszczurek i żab, był dla swojej siostry panaceum na wszystkie nieszczęścia. Z każdej katastrofy ratowała ją już samą obecność tego, który potrafił zaczarować w słowa nawet najbardziej szarą łódzką zwyczajność. Jego prawdziwe nazwisko, Towim, po hebrajsku znaczy dobry.

To o nim jest ta historia.

 

RECENZJE

Rzadko ulegam czarowi artystycznych idoli. Nie czytuję biografii i nie zbieram autografów. Twórczość odbieram jako przejaw talentu, a nie miarę wielkości człowieka. Często bowiem czuję się rozczarowana, gdy za pięknym dziełem nie stoi piękny człowiek.

"Mój brat czarodziej" tylko w pewnym sensie jest opowieścią o Julianie Tuwimie i tylko trochę o Irenie Tuwim. Odebrałam ją przede wszystkim jako opowieść o braterskiej miłości starszego brata i młodszej siostry. Nie ma tu miejsca na czołobitność, pompę i ukłony. Jest zwykły chłopiec i zwykła dziewczynka, którzy w przedwojennej Łodzi spędzają piękne chwile swojego dzieciństwa. Chylę czoła dla pomysłu Anny Czerwińskiej-Rydel, która jako narratora wprowadziła małą Irenkę i to jej głosem opowiada o świecie, którego sama nie widziała i o ludziach, których nie znała. Kiedy w następnym kroku sięgnęłam do życiorysu Tuwimów, autentyczność świata przedstawionego w książce tylko nabrała kolorów. Wierzę, że właśnie tak bawili się, rozmawiali, tęsknili za sobą Julian Tuwim i jego siostra. I lubię ich bardziej niż czytając pochwalne elaboraty z okazji roku Tuwima. Tak łatwo wprowadzić jest ludzi wielkich na piedestał, a tak trudno potem ich stamtąd zdjąć. "Mój brat czarodziej" to książka, której udało się wykorzystać potencjał jaki Irena Tuwim zostawiła w swoich wspomnieniach ("Łódzkie pory roku"), żeby opowiedzieć najmłodszym czytelnikom, kim byli, zanim zostali Wielkim Poetą i Wielką Tłumaczką.

Więź jaka łączyła tych dwoje była wyjątkowa. Gdyby chcieć wesprzeć akcję "Pomyśl o dziecku", ta książka byłaby idealnym propagatorem wielokrotnego macierzyństwa. Jako mama trójki z ciepłym uśmiechem czytałam o Julku, który po powrocie z ferii świątecznych, mrugnąwszy porozumiewawczo okiem, obdarowuje młodszą siostrę zestawem papierowych zabawek. Znam to spojrzenie satysfakcji, gdy ona przyjmuje je z zachwytem i z podziwem patrzy na starszego brata. Często obserwuję je w naszym dziecinnym pokoju.

zo_79

 

Anna Czerwińska-Rydel po raz kolejny udowodniła książką "Mój brat czarodziej", że jest ekspertką w dziedzinie pisania biografii skierowanych do młodych czytelników. Tym razem wybór padł na Juliana Tuwima. Oczywiście, w roku jubileuszowym wielkiego poety nie mogło zabraknąć jego życiorysu w kanonie biograficznym autorki, która, przypomnijmy, przybliżyła już takie postacie jak Janusz Korczak, Maria Skłodowska-Curie, Fryderyk Chopin czy choćby Heweliusz i Fahrenheit.

Autorka w najnowszej książce skupiła się przede wszystkim na dzieciństwie niepokornego Julka. Tego Julka, który co nieco w wierszach przemyca wspomnień i młodzieńczego światopoglądu. Anna Czerwińska-Rydel, przyjmując perspektywę Ireny Tuwim - siostry Juliana, dodaje nieco od siebie, fabularyzując i suche fakty ubierając w emocje i myśli.

Jaka szkoda, że w szkołach nikt w taki sposób nie przedstawia sylwetek postaci historycznych czy literackich. W szkole dowiemy się, że żył, umarł, do szkoły chodził, napisał... A nikt nie wspomni, że młody Julek miał wiele zainteresowań, że przeprowadzał eksperymenty chemiczne, że mieszał perfumy, że lubił konstruować. Był urwisem, wagarował, nie przykładał się do nauki (matematyki zwłaszcza!), hodował węże, nawet z domu raz uciekł i był nie lada zmartwieniem dla swojej matki. Bez reszty pochłonęła go nauka języka esperanto, a później... poezja Leopolda Staffa - w przyszłości nauczyciela i przyjaciela.

I kto by się spodziewał, że z takiego nicponia poeta wielki wyrośnie? Że niepokorna natura w wierszach znajdzie upust i schronienie? Że wreszcie, sam uciekając od szkoły, powróci do niej na kartach podręczników? Historia lubi płatać figle, a ocenić ją mogą tylko potomni. Z kart opowieści wyłania się Julek, z którym chciałoby się zaprzyjaźnić, w piłkę pograć i ubarwiać (nawet czarować!) szary łódzki krajobraz. Książkę czyta się świetnie, krótkie rozdziały przeplatane są wierszami dobranymi tematycznie do każdego z nich. Jest więc i okazja, by poznać mniej znane utwory.

Mam żal tylko do wydawcy (Akapit Press), że nie zadbał o należytą oprawę graficzną. Wystarczyłoby kilka zdjęć lub chociaż ilustracji. Brakuje radosnych twarzy Julka i Irenki, jakiegoś łódzkiego podwórka, na którym Julian "zdzierał portki i kolana", nawet Ławeczki Tuwima na Piotrkowskiej. Do tej pory autorka miała szczęście do ilustratorów, a tutaj taki zawód... Do tego książka ma miękką oprawę i niezbyt zachęcającą okładkę. Szkoda, wielka szkoda. W Roku Juliana Tuwima należy się poecie większa staranność... Nikłe są szanse na inne biografie skierowane do młodych czytelników.

Agata Hołubowska

 

Rumieńce zaangażowania odmieniają rzeczywistość, upiększając ją fantazją barw, ikry i radości. Nieustannie pławił się w nich młody Julek Tuwim, twórczym niepokojem wytrącając myśli z wygody, wytyczając coraz bardziej intrygujące ścieżki, podszepty niespokojnego ducha poczytując za życiowe credo. Opowiada o nim młodsza siostra Irena, późniejsza tłumaczka literatury dziecięcej; jej słowa dźwięczą podziwem dla brata, miłością i radością wspólnych chwil, naświetlają fragmenty wierszy poety.

Towarzystwo Julka czaruje szarą, brudną i ubogą rzeczywistość Łodzi, pozory nudy zagłuszając fantazją chłopca. Poznajemy Tuwima - czterolatka, a jego ruchliwości towarzyszymy do czasów gimnazjalnych. Biografka, Anna Czerwińska-Rydel (znana nam z opowieści o Januszu Korczaku: "Po drugiej stronie okna" oraz słodko-muzycznej gawędy "Co tu jest grane?"), doskonale wie, gdzie przyłożyć lupę, by do bohatera przylgnęła sympatia małych oraz dużych czytelników. Geniusz chłopca czai się w umiejętności smakowania tego, co bliskie (strażackie zabawy na pogorzelisku, pasja zoologiczna, muzyka...), ważeniu się na sprawy pozornie nieosiągalne, czasem niebezpieczne (pirotechnika, ucieczka do Ameryki, list do Mistrza Staffa...), łatwości przekładania wrażeń na słowa. Odważna zuchwałość ma w sobie ogrom radości i pozytywnej energii, soczystość, rozmach oraz autentyzm; nasiąknięcie nimi jest nieuniknione, cenne;) Okraszające każdy rozdział słowa Tuwima (fragmenty jego poezji) brzmią w ich kontekście jeszcze wyraźniej, bliżej. Wszechobecny dowcip oraz pogoda ducha skutecznie niwelują dystans wielkiego nazwiska, zjednując mu jeszcze żywszą sympatię.

Czytaliśmy zachłannie, z niekłamaną radością; dotykając ruchliwej pasji poety, jeszcze mocniej pokochaliśmy czarodzieja Juliana! Krótkie, lekkie rozdziały doskonale zarysowują fragmenty biografii chłopca; ich pryzmat okazuje się cenny w odczytywaniu utworów młodzieńca, mężczyzny: łobuzerską fantazją działań dorastał do kunsztownych dojrzałych słów. Celność wyboru zdarzeń, swoboda wypowiedzi, jej przejrzystość i soczysta prostota to nie jedyne atuty książki! Pasja Tuwima, zdolność do zabawy, zaangażowanie we wszystko, co robił wyraziście jawią się jako klucz do magii słów poety, jego siła; bez brawury ich czarów nie warto tworzyć;)

Entuzjazm tekstu gasi trochę brak ilustracji; szczęśliwie wyobraźnia czytelnicza czaruje tysiące obrazów;)

"Julian Tuwim. [...] To przede wszystkim mój brat, który był dla mnie zawsze panaceum na wszystkie nieszczęścia. Z każdej katastrofy ratowała mnie sama obecność tego, który potrafił zaczarować w słowa nawet najbardziej szarą łódzką rzeczywistość."

Fantazjana

 

Kolejne pokolenia wychowują się na książkach tłumaczonych przez Irenę Tuwim - i na wierszach-bajkach Juliana Tuwima. Rodzeństwo zaistniało w literaturze czwartej - i mimo upływu czasu nadal kieruje wyobraźnią maluchów. Kiedy starsi odbiorcy zagłębiają się we wspomnienia o Julianie Tuwimie, nie mogą pominąć opisów jego "magicznego" dzieciństwa, pełnego chemicznych eksperymentów i zachwytów nad słowami, wzbogaconego o wytwory wyobraźni i niezwykłe interpretacje codziennych wydarzeń. Dzieci jednak dużo rzadziej trafiają na zapiski Ireny Tuwim, a przez to autor bajek może funkcjonować w ich świadomości tylko za sprawą fantazyjnych światów. Anna Czerwińska-Rydel sięgnęła po fakty, anegdoty z życia młodego Juliana Tuwima i stworzyła dla najmłodszych prostą opowieść "Mój brat czarodziej".

Narratorką w książce jest dziewczynka zafascynowana starszym o cztery lata bratem. Julek jest prawdziwym czarodziejem: w wieczornych cieniach na oknie dopatruje się dżungli, porozumiewa się z siostrą skrótowym szyfrem, wymyśla rozmaite zabawy, czasem psoci, a czasem zachwyca się brzmieniami różnych języków świata. Nic dziwnego, że dla młodszej siostry jest wzorem i prawdziwym autorytetem, nawet gdy w oczach dorosłych nie zasługuje na podziw. Przy Julku codzienność nie może być zwyczajna - mali odbiorcy mają szansę przyjrzeć się sławnemu twórcy z jego młodych lat. I zaczynają przejmować sposób patrzenia Ireny, bezkrytycznie uwielbiać chłopaka, który przeżył kilka ciekawych, niemal książkowych przygód.

Jeden temat to jeden bardzo krótki rozdział. Czerwińska-Rydel wybiera opowieści tematyzowane i poukładane chronologicznie, ale skupia się tylko na zagadnieniach, które przyciągną dzieci do tomu. Chce budzić zainteresowanie, sięga zatem po anegdotki i czasem niewiele znaczące epizody - szybko przedstawia kolejny pomysł Tuwima, by w następnym rozdziale poruszyć już inny, równie atrakcyjny temat. Dorośli z reguły wiedzą i o chemicznych eksperymentach, i o bibliofilskich zainteresowaniach Tuwima, o jego przyjaźni ze Staffem czy miłości do słów. Dla dzieci będzie to brzmiało jak odkrywanie pięknej tajemnicy. Odkrywanie dostosowane do wieku i możliwości współczesnych maluchów - bo "Mój brat czarodziej" to książka napisana wbrew tematowi językiem poppublikacji.

Przy okazji autorka pokazuje, jak życie młodego Juliana Tuwima przekładało się potem na jego twórczość. Po każdym drobnym rozdziale znajduje się malutki fragment wiersza Juliana Tuwima - czasami to wiersze dla dzieci, a czasami wyimki z dorosłych poezji, autobiograficzne wstawki. Tym sposobem najmłodsi odbiorcy przyjrzeć się mogą związkom między literaturą i rzeczywistością, sprawdzić, jak funkcjonują wspomnienia i gdzie szukać źródeł inspiracji. Fragmenty utworów są niewielkie - dla dzieci to wygodne rozwiązanie, możliwość osłuchania się z pomysłami Tuwima. Niknie za to w książce narratorka - o Irenie Tuwim dzieci dowiedzą się czegoś dopiero z notki zamieszczonej na końcu książki. Cała uwaga skierowana jest bowiem na wielkiego poetę, który jeszcze nie przeczuwa, że na długo zawładnie wyobraźnią i uczuciami czytelników.

Izabela Mikrut

 

Hebrajskie słowo tow znaczy dobry, towim dobrzy. Najnowsza książka Anny Czerwińskiej - Rydel jest o rodzinie, dobrych i złych ludziach, a przede wszystkim o dobrym bracie.

Irena Tuwim jest młodszą siostrą Juliana. Tworzy z bratem niezwykle kochające się rodzeństwo. Nie mogą bez siebie żyć, wszędzie są razem, a czas rozłąki znoszą w męczarniach. Dni upływają im na nietuzinkowych zajęciach, których inicjatorem jest Julian. W opozycji do nich jest matka - zamartwiająca się o dzieci, momentami despotka, stale niezadowolona, chyba nieszczęśliwa. Z boku jest ojciec - bankier, w oczach żony niedojda, który nie potrafi zapewnić rodzinie należnego bytu.

Książka jest opowieścią Ireny Tuwim o Julianie - poecie i tłumaczu, ale przede wszystkim bracie. Późniejszy artysta miał zawsze głowę pełną pomysłów, co objawiało się tzw. "bzikami" czyli pasjami od eksperymentowania z nadmanganianem potasu, po produkcję perfum i hodowlę węży. Julian potrafił ożywić szarą Łódź swoją wyobraźnią, gawędą, zabawą podwórkową. Często klatka schodowa zmieniała się w miejsce bitwy morskiej, a niemiła gosposia w Babę Jagę.

Siostra, która z czasem została tłumaczem i prozaikiem pokazuje jak wyglądały pierwsze pisarskie próby bohatera, jego zachwyty twórczością Leopolda Staffa. Zachłystywanie życiem i dziecięcą mądrość.

Jest to również opowieść o narratorce - nieznanej siostrze znanego poety.

Karolina Robak

wydawnictwo Akapit Press

data wydania 2013

oprawa miękka

liczba stron 143