Nikt nie wie, jak wyglądał Daniel Gabriel Fahrenheit - słynny gdański fizyk, badacz temperatur, wynalazca termometru ze "skalą Fahrenheita" - do dziś stosowaną w krajach anglosaskich. To zagadka. Podobnie jak cała historia rodziny Fahrenheitów, owiana mroczną tajemnicą. Ciepło-zimno. Zabaw się z Fahrenheitem, a może rozwiążesz zagadkę?

 

RECENZA

Zdumiewa mnie fenomen pisarski Anny Czerwińskiej-Rydel. Jakąkolwiek postać historyczną weźmie pod lupę, jej biografię czyta się z niesłabnącym zainteresowaniem, ba! nawet z wypiekami na twarzy. Czy to będzie przedstawiciel świata sztuki czy nauki... Sama dzięki tym dziecięco-dorosłym książkom zdobywam cenną wiedzę i niezmiernie się z tego cieszę.

Kto tym razem? Mieszkaniec Gdańska, drugi (po Janie Heweliuszu) w "Trylogii Gdańskiej" opisującej sławnych mieszkańców tego zacnego grodu, znamienity naukowiec Daniel Fahrenheit. Żył w latach 1686-1736 i choć nie była to epoka Odrodzenia, to z powodzeniem można go nazwać "człowiekiem Renesansu". Zajmował się wieloma dziedzinami, a dzięki swej pracowitości w każdej z nich osiągnął znaczny sukces (poza finansowym, jak to często bywa).

Fahrenheita znamy ze skali temperatur, jaką posługują się niektóre kraje anglosaskie, m.in. Stany Zjednoczone. Dla nas, używających skali Celcjusza, trudnym do wyobrażenia jest fakt, że np. 25 stopni C może być równoznaczne z 77 stopniami F. Lecz trzeba przeczytać książkę "Ciepło-zimno. Zagadka Fahrenheita", by dowiedzieć się, że określenie skali temperatur to nie jedyne osiągnięcie sławnego gdańszczanina. Skonstruował on termometr rtęciowy - pierwsze urządzenie do pomiaru temperatury, które wskazywało stałą wartość, niezależnie od warunków; model oka ludzkiego; młyn wodny do osuszania terenów położonych poniżej poziomu morza; hipsobarometr do pomiaru ciśnienia atmosferycznego... A to tylko niektóre z jego wyrazków. By zdobywać bezcenną wiedzę, podróżował po Europie, praktykując na przykład w hutach szkła. Życie miał niełatwe (rodzice umarli wcześnie w niewyjaśnionych okolicznościach), wypełnione pracą i nauką. Choć skończył szkołę kupiecką, kupcem, którym był jego ojciec, nigdy nie został. Umarł w przekonaniu, że nad jego rodziną ciąży fatum. Nie wiedział, że podobnie jak Maria Skłodowska-Curie, stał się ofiarą własnych eksperymentów z niebezpiecznymi substancjami, np. rtęcią.

Anna Czerwińska-Rydel z pasją opowiada o tych wszystkich wydarzeniach, podróżach, eksperymentach... Zaraża czytelnika, który od pierwszej strony daje się wciągnąć w fascynującą opowieść. Zaczyna się ona przewortnie, bo od końca, czyli od śmierci uczonego, a wcześniejsze jego losy poznajemy z relacji notariusza Willema Ruijbroecka, który został poproszony o jej spisanie przez samego Fahrenheita. Autorka z niezwykłą starannością oddała także realia epoki, dzięki czemu z łatwością przenosimy się w wyobraźni do siedemnasto- i osiemnastowiecznego Gdańska (oraz innych miast europejskich). Cenne jest także kalendarium, eksperymenty i wykaz dokonań naukowca w "Dodatku młodego naukowca" na końcu książki.

Wydawnictwo Muchomor miało świetny pomysł na "Trylogię Gdańską" (jest już trzecia część poświęcona Arturowi Schopenhauerowi), powierzając jej spisanie specjalistce od biografii oraz zilustrowanie utalentowanej i utytułowanej ilustratorce, Agacie Dudek. Artystka daleka jest od dosłowności, o którą zresztą trudno w przypadku, gdy nie zachował się żaden wizerunek Daniela Fahrenheita. Wykorzystując dawne ryciny, snuje "wariacje na temat", tworząc czterokolorowe kolaże. Dzięki temu, że są cało-, a nawet dwustronicowe, dają możliwość długiego wpatrywania się i uruchamiania wyobraźni. Przemycają także cenne informacje, jak opisy ważnych terminów użytych w tekście, wygląd miasta czy pewnych przyrządów. Ale to wszystko jest nienachalne, wplecione w obraz, niczym złote nitki w ozdobnej tkaninie. Interesuje nas cały wzór, a nie pojedynczy haft...

Polecam z całego serca, nie tylko małym naukowcom, ale także wszystkim wielbicielom dobrej literatury.

Agata Hołubowska

wydawnictwo Muchomor

data wydania 2011

oprawa twarda

liczba stron 96